Rozwój rynku ICT – cz.2

Sprzymierzeniec w biznesie – wirtualizacja

Gdybyśmy pokusili się o przygotowanie rankingu najgorętszych haseł IT mijającego roku – wirtualizacja zdecydowanie znalazłaby się w czołówce. Wraz ze wzrostem ilości przetwarzanych danych oraz rosnącym zapotrzebowaniem na moc obliczeniową, powierzchnię dyskową oraz przepustowość łączy do sieci Internet – jej rola i znaczenie w biznesie stają się coraz bardziej istotne.

Wirtualizacja, czyli…?

Pojęcie wirtualizacji można wyjaśnić jako „osiągnięcie logicznego zasobu przez abstrakcję zasobów fizycznych”, ale jest to definicja kompletnie niezrozumiała dla osób niezwiązanych z IT. Łatwiej pojąć wirtualizację bazując na przykładzie jej zastosowania w firmie. Wirtualizacja związana jest z uruchomieniem określonej ilości programów na mniejszej liczbie serwerów (nawet na jednym) w porównaniu do wdrożeń niezwirtualizowanych. Im większa firma tym bardziej odczuwalne korzyści finansowe oraz użytkowe z jej wdrożenia. W przypadku mniejszej organizacji, która korzysta np. z serwera webowego, kontrolera domeny czy serwera plików – postawienie zasobów na jednej maszynie zamiast na trzech też znajdzie swoje ekonomiczne uzasadnienie. Przed podjęciem decyzji o wirtualizacji należy ocenić obecne obciążenie serwerów. Jeżeli nie jest ono znaczące lub wręcz znikome, np. 15%, to wirtualizacja przyczyni się do bardziej efektywnego wykorzystania maszyn przy zachowaniu tej samej wydajności i dostępności usług.

Prognozy

Badania Canalys przeprowadzone w I połowie 2012 roku na zlecenie VMware wśród 350 dystrybutorów sprzedających rozwiązania wirtualizacyjne dla firm MSP w regionie EMEA (badanie przeprowadzone wśród firm zatrudniających od 1 do 1000 pracowników) wskazały, że już 30% firm wirtualizuje podstawowe systemy tj. serwery druku. 50% firm korzysta z wirtualizacji e-mail, oprogramowania do pracy zespołowej, baz danych natomiast niecałe 20% przechodzi już na model „IT jako usługa” oraz przetwarzanie w chmurze. W ciągu następnych 2 lat aż 75% firm z pierwszej grupy planuje przejście na wirtualizację aplikacji krytycznych, a 37% z drugiej planuje wirtualizować swoją działalność w 80% nawet przechodząc do modelu „IT jako usługa”. W badaniu zapytano także o powody, dla których przedsiębiorcy decydują się na wirtualizację. Jak się okazało ograniczenie kosztów utrzymania systemów jest wiodącym argumentem przemawiającym do biznesu – wskazuje na nie aż 83% badanych, za zachowaniem ciągłości biznesowej opowiada się 79%, a za uzyskaniem większej elastyczności biznesowej 75%. Z moich obserwacji wynika, że wśród małych i średnich firm, w których zasoby finansowe są ograniczone, widać większą tendencję do przechodzenia od razu na rozwiązania chmurowe szczególnie w modelu SaaS i utrzymanie własnej infrastruktury w mniejszym zakresie.

Korzyści z wirtualizacji

Co zyskuje firma poprzez wirtualizację? Przede wszystkim przewagę konkurencyjną dzięki zastosowaniu nowych technologii, które umożliwiają bardziej efektywne zarządzanie zasobami z jednej platformy, redukcję kosztów utrzymania systemów rozumianą również jako ograniczenie ilości osób dedykowanych do obsługi systemów informatycznych, opłat za kolokację maszyn, a także redukcję kosztów energii elektrycznej. Jeżeli serwery były wymieniane na nowe to osiągniemy również oszczędność kosztów inwestycji w mniejszą ilość maszyn i ich późniejszą kolokację.

Małe firmy szczególnie nie mogą sobie pozwolić na zastój związany z brakiem dostępu do informacji wewnętrznych. Wirtualizacja daje im większą ochronę przed awariami dzięki kontroli dostawcy usługi, który tym samym zapewnia szybkie usuwanie i minimalizację skutków ewentualnych awarii. Efektem wdrożenia wirtualizacji może być również płynne przejście na przetwarzanie danych w chmurze obliczeniowej.

Zaletą wirtualizacji jest również mobilność osiągana dzięki dostępowi do zasobów firmowych z różnych urządzeń. Badania przeprowadzone na zlecenie Symantec (2012 SMB Disaster Preparedness Survey) wskazały że już 35% małych i średnich firm wykorzystuje urządzenia mobilne do celów biznesowych – a to tylko początek. Popularyzacja konsumeryzacji na świecie zdecydowanie podniesie te wyniki.

Kto się boi zachmurzenia?

Elastyczność, mobilność, skalowalność, a także zarządzanie systemem przez dostawcę usługi jest tym, czym najbardziej przekonuje do siebie chmura obliczeniowa. Niestety, wraz z rozwojem tej technologii i odchodzeniem od rozwiązań stacjonarnych, pojawiły się również obawy związane z zatrudnieniem w działach IT. Czy te obawy są uzasadnione?

Chmura górą

Niedawne badania przeprowadzone przez Gartnera mówią, że 19% firm w Stanach Zjednoczonych to użytkownicy usług w chmurze dla wszystkich lub większości produktów, 20% firm przeniosło natomiast usługę przechowywania danych na storage w chmurze. Wszystko wskazuje na to, że te liczby będą sukcesywnie wzrastać w kilku kolejnych latach. Z kolei Forrester Research szacuje w sektorze małych i średnich firm ok. 15% spadek zapotrzebowania na usługi „tradycyjne – nie cloud”. Przywołany już wcześniej Gartner mówi o nawet 40% w ciągu kilku najbliższych lat. Jeden z dyrektorów tej firmy badawczej, Bryan Britz, zajmujący się badaniem rynku cloud powiedział: Coraz szybciej wzrasta zainteresowanie chmurą i usługami w chmurze, co będzie powodowało kanibalizację wydatków na tradycyjny model usług IT w nadchodzących latach.

Prognozy a rzeczywistość

Jakie przełożenie będą miały te prognozy i komentarze na zatrudnienie w sektorze IT? Wszystko wskazuje na to, że nadchodzący rok będzie kolejnym pod znakiem technologii cloud computing. Ewolucja w kierunku rozwiązań dostarczanych w chmurze nie będzie oznaczała zmniejszenia zainteresowania usługami informatyków, choć z pewnością wpłynie na obraz rynku pracy specjalistów IT w 2013 r.

 Specjaliści w innym miejscu

Zmiany związane z postępującą rewolucją cloud computing przeniosą wiedzę i umiejętności specjalistów IT, z jednych firm i organizacji, do drugich. Przed administratorami systemów operacyjnych, baz danych, programistami stać będą otworem centra przetwarzania danych (Data Center) czy firmy produkujące oprogramowania. Wśród tej grupy coraz bardziej pożądani, szczególnie dla producentów software, będą informatycy z doświadczeniem w pracy w działach IT firm, m.in. z sektora MSP. Ich wiedza praktyczna, zdobyta z pozycji użytkownika systemu, będzie dodatkowym atutem, cennym przy pracy nad produktem.

Na brak zainteresowania pracodawców w 2013 r. nie będą narzekać analitycy, integratorzy ani managerowie IT rozumiejący technologię cloud computing. Ich umiejętności będą istotne dla firmowym działów IT do bardziej efektywnego wykorzystania usług świadczonych przez chmurowych dostawców. Porzucenie rozwiązań instalowanych lokalnie, np. serwerów Exchange, Active Directory czy lokalnych storage, na rzecz usług w chmurze, może spowodować zmiany wśród personelu administrującego daną infrastrukturą, ale nie wśród osób odpowiadających np. za Helpdesk. Inżynierowie wsparcia technicznego to grupa, która wzmocni swoją pozycję w firmowych działach IT.

Czy będzie rewolucja?

Zatrudnienia w działach IT nie czeka rewolucja – przed specjalistami IT nadal rozpościera się ocean zawodowych możliwości. Nadchodzący rok będzie rokiem wiedzy i umiejętności, bazujących na doświadczeniu z użytkowania chmurowych rozwiązań i rozumieniu tej technologii. Nawet jeśli w rzeczywistości zmiany będą wyraźniejsze od prognozowanych, należy raczej potraktować je jako impuls do postawy większej otwartości w planowaniu kariery zawodowej w branży IT.

Temat tendencji na rynku pracy w branży cloud computing na świecie został poruszony na blogu cloudtweaks.com, implikując o bardzo korzystnym wpływie chmury na generowanie nowych miejsc pracy. Infografika Cloud Computing’s Role In Job Creation prezentująca prognozy dla tego rynku w ujęciu globalnych dla wybranych krajów świata,  powstała na podstawie analiz IDC. Zgodnie z prognozami chmura w ciągu najbliższych 2 lat ma wygenerować na świecie 14 milionów nowych miejsc pracy.

Czytaj więcej o trendach w zatrudnieniu na rynku cloud computing na webhosting.pl oraz na tech.pb.pl

Edukacja kryzysowa

Chmura obliczeniowa zagościła w Polsce na dobre. Jak podaje raport niezależnej firmy badawczej PMR, polski rynek oprogramowania SaaS zanotował w 2011 r. wzrost o ok. 40% w porównaniu z rokiem 2010 i tym samym osiągnął jeden z najlepszych wyników w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Nadchodzące lata będą czasem kryzysu – czy może to oznaczać więcej wdrożeń chmurowych? Czy dostawcy rozwiązań w modelu cloud computing mogą być pewni swojej pozycji?

 Chmura oszczędności

Spowolnienie gospodarcze wymusza cięcia w wielu obszarach działalności przedsiębiorstw. W niektórych przypadkach może to nawet prowadzić do odwrócenia modeli biznesowych firm. Skutkiem może być pozostanie na rynku tylko najefektywniej prowadzonych przedsiębiorstw. W potrzebę podnoszenia skuteczności firm z pewnością wpiszą się rozwiązania w chmurze – jeden z modeli informatycznych, który oferuje wyraźnie tańszy od rozwiązań stacjonarnych sposób poszerzania funkcjonalności i użytkowania IT.

Finanse to nie wszystko

Jeśli chmura jest korzystna finansowo, czy jest coś, co może stanąć na przeszkodzie jej wdrożeniom w czasach kryzysu? Jak pokazują badania firmy Alcatel Lucent, dla przedsiębiorstw decydujących się na tego typu rozwiązania istotne są nie tylko finanse, ale przede wszystkim kwestie bezpieczeństwa, jakości i dostępności usług. Zdaniem respondentów są to czynniki stanowiące pewną barierę przed korzystaniem z usług w modelu cloud computing. Obawy te pozostaną zapewne aktualne również w czasie kryzysu. Co więc mogą zrobić dostawcy usług aby je przełamać i zachęcić do kolejnych wdrożeń?

Edukacja od dostawcy

Przekonanie firmy do przeniesienia kluczowych procesów biznesowych do chmury, wymaga starań w zakresie edukacji o bezpieczeństwie i niezawodności tych usług. Opinie rynku nt. technologii cloud computing w żadnym wypadku nie powinny być bagatelizowane i wymagają przyjęcia przez chmurowych dostawców właściwego podejścia do klienta. Większy nacisk należy położyć przede wszystkim na komunikację. Kluczowe powinno być w tym przypadku dokładne poznanie potrzeb danej firmy i zachodzących w niej procesów – przejście z pozycji sprzedawcy do doradcy w zakresie cloud computing. Nowym wyzwaniem dla dostawców usług w chmurze jest także zmiana myślenia o współpracy z klientem – z dostarczania gotowych rozwiązań, powinni skierować się w stronę myślenia w kategorii projektu rozwiązania customizowanego zgodnie z wymaganiami klienta. Zmiana podejścia i spełnianie oczekiwań rynku musi być priorytetem każdego dostawcy usług w chmurze na najbliższe lata – szczególnie w kryzysie.

Więcej o prognozach na rynku cloud computing przeczytasz w artykule computer world oraz na portalu ekonomia24.pl.

Rozwój rynku ICT – cz.1

Siła ICT w użytkowniku!

Masowa sprzedaż stacjonarnego sprzętu IT, central telefonicznych oraz wdrożeń usług i oprogramowania w modelu on-site, lata świetności ma już za sobą. Rynek odbiorców biznesowych, szczególnie korporacji, coraz częściej zwraca się w kierunku optymalizacji kosztów inwestycyjnych, operacyjnych oraz kosztów zmiany. Firmy nie chcą płacić za utrzymanie i up-grade’y rozwiązań stacjonarnych – mają dosyć ograniczeń w rozbudowie systemów IT. Z tego względu coraz większym zainteresowaniem cieszą się w pełni skalowalne, mobilne oraz bardziej wydajne usługi hostowane, dostępne w modelu cloud computing. W optymalizacji kosztów sprzętowych pomaga też sam pracownik, który w myśl zasady BYOD (Bring Your Own Device) coraz chętniej korzysta z prywatnych urządzeń w pracy. 

Klient w centrum uwagi

Obecnie w ICT coraz mocniej zaznacza swoją pozycję kierunek rozwoju skupiony wokół użytkownika końcowego. To on – klient, a nie dział IT – dyktuje z jakich usług i narzędzi chce korzystać zawsze i wszędzie. Tym samym zaciera się różnica pomiędzy użytkowaniem w celach prywatnych czy zawodowych. Te działania, przyzwyczajenia i oczekiwania użytkownika wytworzyły trend w ICT nazwany konsumeryzacją.

Smartfon prywatnie i do pracy

Zjawisko konsumeryzacji wiąże się z korzystaniem w pracy z prywatnego sprzętu tj. smartfonów, laptopów czy tabletów, do łączenia z siecią i aplikacjami biznesowymi. O tym, że trend ten staje się już zjawiskiem, świadczy choćby dyskusja nt. bezpieczeństwa w obliczu konsumeryzacji  na Mobile Security Forum (część Mobile World Congress 2012) w Barcelonie. Widok pracowników korzystających w pracy z prywatnych urządzeń, przestaje już dziwić – niejednokrotnie prywatne narzędzia są dużo bardziej innowacyjne niż te oferowane przez firmę. Wszystko wskazuje na to, że tendencja ta będzie wzrastać wraz z wchodzeniem na rynek pracy pokolenia Y, dla którego użytkowanie najnowszych rozwiązań IT jest codziennością. Czy należy się tego obawiać? Moim zdaniem nie, bo często przekłada się to na większą produktywność oraz efektywność pracowników. Telefon czy tablet mamy cały czas przy sobie – przeglądanie maili, kalendarzy, wpisów w serwisach społecznościowych możemy zatem rozpocząć już w drodze do pracy – jest to po prostu wygodne. W następstwie takiego modelu zacierają się sztywno określone godziny pracy i dostępności pracowników.

(Nie)bezpieczny konsument

To czy korzystanie z prywatnych urządzeń przyniesie firmie same korzyści, zależy jednak od zachowania procedur bezpieczeństwa. Wdrożeniem tych procedur powinien zająć się dział IT danej firmy, który tym samym określi kto, na jakich urządzeniach i na jakich zasadach, będzie miał dostęp do firmowych informacji. Nie należy bagatelizować kwestii prawnych (ochrony danych osobowych) oraz podatkowych. Same zagrożenia dotyczące bezpieczeństwa mogą przybrać różne postacie – od działania systemów operacyjnych na tabletach i smartfonach (iOS, Android, Windows 8), które mogą komplikować zarządzanie aplikacjami, przez brak zabezpieczeń samych urządzeń (otwarta furtka dla złośliwego oprogramowania czy celowych ataków) po zgubienie, kradzież sprzętu czy rozwiązanie umowy z pracownikiem. Dział IT powinien być przygotowany na reagowanie w każdej ze wskazanych sytuacji. Najistotniejsze jest w tym przypadku zabezpieczanie dostępu do danych wykonane z poziomu aplikacji – poprzez przydzielanie dostępów do określonych zasobów jedynie wybranej grupie użytkowników, wdrożenie VPN (nie zawsze będzie to możliwe), wirtualizację pulpitów czy monitorowanie aktywności użytkowników.

Konsumeryzacja i co dalej?

Konsumeryzacja może przynieść pracodawcy wiele korzyści, pod warunkiem, że zasady użytkowania prywatnych urządzeń w firmie, zostaną jasno określone. Tej kwestii nie warto bagatelizować tym bardziej, że prognozy wskazują tendencję wzrostową. Badanie Cisco IBSG Horizons Study przeprowadzone w pierwszej połowie 2012 roku wykazały, że 89% firm akceptuje używanie przez pracowników własnego sprzętu w pracy, a 63% firm na całym świecie przewiduje wzrost liczby posiadanych przez pracowników urządzeń, które zostaną przyłączone do sieci firmowej. Nie pozostaje więc nic innego, jak wprowadzić firmowe regulacje w tym zakresie już dziś, zanim problem bezpieczeństwa danych spotka nas osobiście.

Czytaj więcej o BYOD tutaj.

Telefon nie do dzwonienia

Dostęp do internetu i poczty elektronicznej, aparat fotograficzny, radio, odtwarzacz audio i video – telefon komórkowy dawno przestał służyć tylko do dzwonienia. Dzięki aplikacjom mobilnym poziom jego niezbędności w naszym życiu wzrósł jeszcze bardziej. Nie inaczej jest w biznesie. Oto kilka z ciekawszych przykładów użycia telefonu – a właściwie smartfona – w biznesie.

Zbliżenie z telefonu

Realizowanie transakcji finansowych za pośrednictwem darmowych aplikacji mobilnych oferowanych przez banki, stało się dzisiaj standardem w zarządzaniu małymi i średnimi firmami. Wygląda na to, że już niebawem możliwe będzie również dokonywanie transakcji zbliżeniowych poprzez nasze telefony komórkowe. Wg przedstawicieli Visa Europe do 2020 r. ponad połowa transakcji finansowych Visa będzie przeprowadzana właśnie poprzez wykorzystanie urządzeń mobilnych, np. smartfonów. Firma rozwija swoją technologię płatności z wykorzystaniem telefonów komórkowych, poprzez aplikacje do mobilnych płatności zbliżeniowych. Z kolei PayPal – potentat na rynku płatności online, w marcu 2012r. poinformował na swoim blogu firmowym o wprowadzeniu płatności PayPal Here. Opcja ta umożliwia posiadaczom iPhone’ów akceptowanie płatności za pomocą niewielkiego trójkątnego czytnika płatności.

Smartfon buja w obłokach

Na uwagę zasługuje również bezpłatna aplikacja Google Wallet dostępna w Google Play na smartfony z technologią NFC i systemem Android. NFC to bezprzewodowa technologia, która umożliwia transmisję danych między dwoma obiektami, które zostały zbliżone na odległość kilku centymetrów. Google Wallet jest przykładem typowej aplikacji opartej o technologię cloud computing w modelu Software as a Service (oprogramowanie jako usługa), w której klient otrzymuje potrzebne mu funkcjonalności i oprogramowanie. Z kolei aplikacja Microsoft Office Mobile, zapewnia każdemu użytkownikowi smartfona dostęp do takich biurowych programów jak: Outlook, Word, Excel, PowerPoint, OneNote i SharePoint. Prezentacja na spotkanie zarządu przygotowywana w kolejce do lekarza – czemu nie!

Konkretna branża – konkretna aplikacja

Wiele aplikacji tworzonych jest z myślą o potrzebach konkretnej branży. Dobrym przykładem jest aplikacja AutoCAD dla architektów umożliwiająca tworzenie, przeglądanie oraz edytowanie projektów. Aplikacja gwarantuje dużą mobilność i elastyczność pracy, co jest coraz bardziej cenione przez specjalistów.

Rewolucja trwa

Z raportu przedstawionego przez firmę analityczną IDC wynika, że w III kwartale tego roku sprzedano aż 136 milionów smartfonów z systemem Android (75% rynku), co oznacza znaczny wzrost sprzedaży (aż o 91,5%) w porównaniu z III kwartałem 2011. Co te liczby znaczą dla biznesu? Przede wszystkim to, że rewolucja smartfonowa ma teraz swoje 5 minut i wszystko wskazuje na to, że ma szansę potrwać znacznie dłużej. Jeśli chcesz pozostać w grze, pozwól swoim klientom odnaleźć się na smartfonie. Zacznij od strony internetowej i od razu zadbaj o jej wersję mobilną.

Czytaj więcej na temat usług PayPal i Google Wallet tutaj.