Dział R&D – 5 kroków do innowacji i sukcesu firmy

Innowacyjne rozwiązania, które zmieniają oblicze IT, są zwykle efektem pracy zespołowej. Jeśli idzie ona w parze z kreatywnością, to prędzej czy później musi doprowadzić firmę do sukcesu. Miejscem, w którym najczęściej rodzą się najbardziej innowacyjne pomysły, jest dział badań i rozwoju, który w ostatnich latach stał się wyznacznikiem atrakcyjności biznesu. Jeśli firma chce być o krok przed konkurencją, musi inwestować w swój rozwój. Jak robić to umiejętnie od samego początku? Oto 5 wskazówek.

Krok pierwszy: zespół

Jedną z najistotniejszych kwestii dla zbudowania efektywnego działu R&D jest dobór pracowników. Członkami zespołu powinny być osoby, dla których technologia stanowi nie tylko wyzwanie zawodowe, ale też pasję. Kluczem do ich wybrania powinna być ich kreatywność i biegłość w temacie nowych technologii. Takie osoby mają największą szansę na stworzenie innowacyjnych rozwiązań. Wszyscy członkowie zespołu R&D powinni również posiadać wysokie umiejętności komunikacyjne i pracy w grupie – są one konieczne dla osiągnięcia efektu synergii. Z kolei, na czele działu R&D powinna znaleźć się osoba, której bliski jest zarówno świat biznesu, jak i świat technologii. Lider musi rozumieć zadania pracowników od strony technologicznej i jednocześnie wiedzieć jak przedstawiać pomysły w sposób biznesowy.

Krok drugi: finanse

Jeśli przedsiębiorstwo jest w stanie zarobić na badania i rozwój w skali, w której są one mu niezbędne – wielkość firmy nie odegra tu większego znaczenia. Jeśli przedsiębiorstwo ma jednak wątpliwości i nie jest w pełni przekonane do pomysłu na dział R&D, wskazane będzie poczekać z decyzją o jego powołaniu do czasu pojawienia się idei, która ma szansę odnieść sukces. Należy pamiętać, że do opracowania jednego, trafionego pomysłu często wiedzie długa droga okupiona licznymi pomysłami, które z różnych względów i na różnych etapach prac, musiały zostać odrzucone. Każdy z pomysłów to koszty związane z pracą inżynierów. Im mniejsza firma tym konieczność przeznaczania większego procenta przychodów na R&D.

Krok trzeci: analiza

Inwestycje w badania i rozwój muszą należeć do decyzji przemyślanych w każdym szczególe. Wymagają one dużej ostrożności, a wszystkie produkty, w które firma planuje zainwestować, muszą zostać przeanalizowane pod kątem przydatności, innowacyjności i szans na powodzenie. Ważna jest jednak nie tylko analiza przyszłości produktu, ale też bieżącej sytuacji – nie należy doprowadzić działu do momentu, w którym procent pomysłów przekształcanych w produkt komercyjny drastycznie spada. Dlatego tak ważne jest sprawdzanie poziomu nasycenia rynku. Szczegółowa ocena zmniejsza prawdopodobieństwo pojawienia się nowych, podobnych podmiotów. Zasada, która powinna przyświecać firmie to: pomysł musi wyróżnić dział badań i rozwoju na tle konkurencji.

Krok czwarty: pomysł

Jeśli trzy poprzednie kroki zostaną spełnione, pomysł najprawdopodobniej pojawi się sam. Warto pamiętać, żeby uważnie zajmować się każdym produktem – ciekawa idea może pojawić się w każdym momencie. Niejednokrotnie zdarza się, że w czasie pracy nad głównym problemem pojawia się wiele rozwiązań pobocznych, które do tej pory nie zwracały uwagi, a mogą okazać się zalążkiem do powstania kolejnej innowacji.

Krok piąty: czas

Który moment w działalności firmy jest najlepszy na powołanie działu R&D? Z pewnością warto przemyśleć decyzję, gdy stworzony przez firmę produkt został entuzjastycznie przyjęty, zarobił na badania i rozwój, a firma rozpoczęła poszukiwania pomysłu na nowe rozwiązanie. W przypadku firm technologicznych, zalążek działu R&D istnieje od początku, więc warto zastanowić się, jak szybko firma chce rozwijać zaprojektowane usługi. Świadomy rozwój i inwestowanie w R&D są konieczne, gdy czujemy, że produkt lub usługa jest warta dalszych inwestycji, a także gdy chcemy poszukiwać rozwiązań, które z punktu widzenia firmy będą strzałem w dziesiątkę.

Najprostszym weryfikatorem skuteczności pracy działu R&D jest klasyczny zwrot z inwestycji w czasie. Praca w dziale badań i rozwoju wymaga wiele cierpliwości i wytrwałości – liczne pomysły, z różnych przyczyn, zostaną odrzucone. Trudno dziś jednak wyobrazić sobie firmę z sektora technologicznego, która nie prowadzi własnego działu R&D. W tej branży trzeba być zawsze o krok przed konkurencją z nowymi produktami, a także z pomysłami na nowe produkty. Ile z nich zostanie skomercjalizowanych? To zależy już tylko od wiedzy, zdolności w zakresie technologii, a przede wszystkim –  naszej wyobraźni.

Chmura ROI się od korzyści

Szybkie wdrożenie i niskie koszty eksploatacji – to najczęściej przywoływane argumenty w dyskusji nt. technologii cloud computing. Jednak raport firmy badawczej Nucleus Research pokazuje, że korzyści, które warto przywoływać w dyskusji na jej temat, jest więcej. Niektóre mogą okazać się szczególnie atrakcyjne z punktu widzenia prezesa czy dyrektora finansowego twojej firmy.

ROI pod lupą

Nucleus Research, mająca swoją siedzibę w Bostonie, specjalizuje się w analizach zwrotu z inwestycji (ROI) firm we wdrożenia rozwiązań technologicznych. Firma opublikowała już ponad 400 studiów przypadku dotyczących różnych segmentów rynku. Z jednego z niedawno przeprowadzonych badań wynika, że średniej wielkości firma uzyskuje o 1,7 większy zwrot z inwestycji w przypadku technologii cloud computing niż dedykowanych rozwiązań instalowanych na miejscu. Przeanalizowanych zostało ok. 70 reprezentacyjnych studiów przypadku, w przedziale od 30 tysięcy do 10 milionów USD, z których można wysnuć kilka wniosków.

Pełna infografika

Chmura bez developerów

Zacznijmy od tego, że w analizowanych przypadkach firmy wydały ok. 40% mniej na opłaty związane z konsultingiem i 25% mniej na personel zajmujący się utrzymaniem i wsparciem dla tych aplikacji w porównaniu z firmami korzystającymi z rozwiązań stacjonarnych. Analitycy z Nucleus Research zwrócili uwagę, że zmiany w aplikacjach cloud computing mogą być wprowadzane bez zaangażowania developerów IT i być podejmowane na bieżąco, gdy tylko, z punktu widzenia biznesowego, zajdzie taka potrzeba. Wszystko to znacząco obniża koszty użytkowania aplikacji i skraca czas wprowadzania tychże zmian. Sam dostawca rozwiązania w chmurze koncentruje się jedynie na utrzymaniu platformy i środowiska, w którym jest ona uruchamiana (m.in. niezawodność sieci, bezpieczeństwo danych, stabilność aplikacji i systemu operacyjnego).

ROI w górę

Na podstawie wyników badań Nucleus Research wskazuje na 3 główne różnice pomiędzy modelem cloud computing, a rozwiązaniami instalowanymi na miejscu, które wpływają na regularne zwiększanie się ROI dzięki chmurze. Chodzi o:

– interakcyjną i iteracyjną naturę projektów cloud computing i fakt, że użytkownicy mogą je na bieżąco dostosowywać i rozwijać pod kątem swoich indywidualnych potrzeb (bardzo często bez konieczności inwestycji w konsulting),

– szybkie i łatwe dodanie użytkownika do systemu w chmurze wraz z późniejszym przeprowadzaniem modyfikacji dostępu,

– bieżące aktualizacje platformy, dzięki którym firma otrzymuje możliwie najbardziej rozszerzoną w danym momencie wersję aplikacji. Regularny upgrade systemu powoduje wzrost efektywności, np. w zakresie większej mobilności dostępu, zintegrowanych statystyk, ulepszonych procesów czy bardziej intuicyjnego interfejsu.

W 4 na 5 wdrożeniach rozwiązań w modelu cloud computing, badane firmy uznały cykliczne ulepszanie systemu za korzyść uzyskaną bez zwiększania kosztów.

Co to oznacza?

Nucleus Research podsumowuje swój raport w zdecydowany sposób – tylko organizacje, które po fazie wdrożenia nie planują wzrostu, zmian lub aktualizacji swoich aplikacji, są w stanie osiągnąć wyższe od chmury ROI z rozwiązań stacjonarnych.

Raport firmy z Bostonu jest jednym z pierwszych, który pokazuje konkretną wartość ROI na reprezentatywnej grupie wdrożeń rozwiązań w modelu cloud computing. Korzyści w postaci optymalizacji współczynnika ROI, nawet o 1,7, są istotnym argumentem przemawiającym za wdrożeniem chmury szczególnie dla prezesów czy dyrektorów finansowych wielu firm. Warto więc dopisać go do listy korzyści obok niskich kosztów eksploatacji oraz szybkości wdrożenia.

Technologie i techniki w Big Data – cz.1

Big Data – technologia większa niż myślisz

Świat nierozerwalnie związany jest z danymi. Od dokumentów historycznych, książek, po dane pozwalające przewidywać pogodę czy wykorzystywane przez naukowców z niemal każdej dziedziny wiedzy. Jednak w XXI wieku dane, związane choćby z biznesem, rozrywką czy mediami społecznościowym, generowane są w zastraszającym tempie. Potwierdzają to prognozy, wskazujące że ich obecny dzienny przyrost może przekroczyć to, co ludzkość wyprodukowała w całej swojej historii (włącznie z XX wiekiem). Forrester Research ocenia natomiast, że obecnie ilość zebranych danych to ok. 2.7 zettabajtów, a przewidywania dotyczące wzrostu zaczną spełniać prawo Moore’a w ciągu najbliższych kilku lat.

Maszyna do tworzenia danych

Wszystko, co robimy w sieci, m.in.: korzystanie z serwisów społecznościowych, czatowanie, tweetowanie, wysyłanie maili, przeglądanie zasobów internetowych czy konfiguracja kont i dokonywanie zakupów w sklepach internetowych, skutkuje zbieraniem dużych ilości danych. Te informacje muszą być zapisane i przenalizowane na żądanie. Po stronie serwerów, już same systemy logujące generują dużo „drobnych informacji” przez wejścia na stronę użytkowników. Przykładowo, mały serwis, odwiedzany dziennie przez kilkuset użytkowników, może wygenerować kilkaset MB danych tekstowych jednego dnia. W ciągu miesiąca jest to kilka GB, a po kilku latach istnienia stale rozwijającego się serwisu, zgromadzone dane mogą być liczone nawet w TB!

Dane do przechowania

Powiedzmy to wprost – nigdy nie dysponowaliśmy taką ilością danych jak dziś. Procesy dotyczące ich przetwarzania, przechowywania, zarządzania i dystrybucji to poważne wyzwanie technologiczne. Wraz ze wzrastającą ilością danych (z których większość i tak nigdy nie zostanie wykorzystana) coraz bardziej potrzebujemy technologii, która sprawnie i szybko przetworzy oraz przeanalizuje tak duże zbiory. I mamy ją! A kryje się ona pod dosyć chwytliwym marketingowym określeniem – Big Data.

Big Data, czyli 3xV

Badacze Forrester Research definiują Big Data jako techniki i technologie, które umożliwiają uzyskanie wartości biznesowej z zebranych danych. Od strony nauk informatycznych technologia ta musi spełniać cechy określane skrótem 3xV:

1. Volume – duże zbiory danych
2. Velocity – konieczność szybkiej analizy – uzyskania odpowiedzi z zebranych danych
3. Variety – różne typy danych – zestrukturyzowane i niestrukturyzowane.

Chmura nad Big Data

Big Data to technologia wymagająca pod każdym względem. Najważniejsze z wymagań dotyczą szerokiego spektrum technologii, umiejętności i inwestycji, dostępu do dużej ilości danych znajdujących się poza naszymi systemami oraz do różnego rodzaju usług czy aplikacji. I tu pojawiają się kluczowe pytania dla osób zainteresowanych tą technologią:

  • Czy dysponujemy odpowiednimi zasobami, aby sprostać wymaganiom technologicznym Big Data?
  • Czy jeśli wymaga ona dostępu do dużej ilości danych znajdujących się poza naszymi systemami, sensowne jest filtrowanie i przenoszenie tych danych do wewnętrznych zasobów?
  • Czy nie warto skupić się jedynie na wartości, którą można uzyskać z zebranych danych, zamiast samemu tym zarządzać?

Te pytania podsuwają już sugestie co do środowiska, w którym Big Data może rozwijać się bardzo korzystnie, a jest nim chmura obliczeniowa. Cloud computing to przede wszystkim media, zbiory danych i aplikacje. Technologia ta dzięki swojej ogromnej elastyczności, pozwala na gromadzenie danych nieobciążające użytkownika. Z tego względu warto ją rozważyć poszukując środowiska idealnego do budowania i tworzenia Big Data.

W kolejnych wpisach rozwinę temat technologii i technik wykorzystywanych w Big Data. Więcej o Big Data na stronie computerword.

Kto się boi zachmurzenia?

Elastyczność, mobilność, skalowalność, a także zarządzanie systemem przez dostawcę usługi jest tym, czym najbardziej przekonuje do siebie chmura obliczeniowa. Niestety, wraz z rozwojem tej technologii i odchodzeniem od rozwiązań stacjonarnych, pojawiły się również obawy związane z zatrudnieniem w działach IT. Czy te obawy są uzasadnione?

Chmura górą

Niedawne badania przeprowadzone przez Gartnera mówią, że 19% firm w Stanach Zjednoczonych to użytkownicy usług w chmurze dla wszystkich lub większości produktów, 20% firm przeniosło natomiast usługę przechowywania danych na storage w chmurze. Wszystko wskazuje na to, że te liczby będą sukcesywnie wzrastać w kilku kolejnych latach. Z kolei Forrester Research szacuje w sektorze małych i średnich firm ok. 15% spadek zapotrzebowania na usługi „tradycyjne – nie cloud”. Przywołany już wcześniej Gartner mówi o nawet 40% w ciągu kilku najbliższych lat. Jeden z dyrektorów tej firmy badawczej, Bryan Britz, zajmujący się badaniem rynku cloud powiedział: Coraz szybciej wzrasta zainteresowanie chmurą i usługami w chmurze, co będzie powodowało kanibalizację wydatków na tradycyjny model usług IT w nadchodzących latach.

Prognozy a rzeczywistość

Jakie przełożenie będą miały te prognozy i komentarze na zatrudnienie w sektorze IT? Wszystko wskazuje na to, że nadchodzący rok będzie kolejnym pod znakiem technologii cloud computing. Ewolucja w kierunku rozwiązań dostarczanych w chmurze nie będzie oznaczała zmniejszenia zainteresowania usługami informatyków, choć z pewnością wpłynie na obraz rynku pracy specjalistów IT w 2013 r.

 Specjaliści w innym miejscu

Zmiany związane z postępującą rewolucją cloud computing przeniosą wiedzę i umiejętności specjalistów IT, z jednych firm i organizacji, do drugich. Przed administratorami systemów operacyjnych, baz danych, programistami stać będą otworem centra przetwarzania danych (Data Center) czy firmy produkujące oprogramowania. Wśród tej grupy coraz bardziej pożądani, szczególnie dla producentów software, będą informatycy z doświadczeniem w pracy w działach IT firm, m.in. z sektora MSP. Ich wiedza praktyczna, zdobyta z pozycji użytkownika systemu, będzie dodatkowym atutem, cennym przy pracy nad produktem.

Na brak zainteresowania pracodawców w 2013 r. nie będą narzekać analitycy, integratorzy ani managerowie IT rozumiejący technologię cloud computing. Ich umiejętności będą istotne dla firmowym działów IT do bardziej efektywnego wykorzystania usług świadczonych przez chmurowych dostawców. Porzucenie rozwiązań instalowanych lokalnie, np. serwerów Exchange, Active Directory czy lokalnych storage, na rzecz usług w chmurze, może spowodować zmiany wśród personelu administrującego daną infrastrukturą, ale nie wśród osób odpowiadających np. za Helpdesk. Inżynierowie wsparcia technicznego to grupa, która wzmocni swoją pozycję w firmowych działach IT.

Czy będzie rewolucja?

Zatrudnienia w działach IT nie czeka rewolucja – przed specjalistami IT nadal rozpościera się ocean zawodowych możliwości. Nadchodzący rok będzie rokiem wiedzy i umiejętności, bazujących na doświadczeniu z użytkowania chmurowych rozwiązań i rozumieniu tej technologii. Nawet jeśli w rzeczywistości zmiany będą wyraźniejsze od prognozowanych, należy raczej potraktować je jako impuls do postawy większej otwartości w planowaniu kariery zawodowej w branży IT.

Temat tendencji na rynku pracy w branży cloud computing na świecie został poruszony na blogu cloudtweaks.com, implikując o bardzo korzystnym wpływie chmury na generowanie nowych miejsc pracy. Infografika Cloud Computing’s Role In Job Creation prezentująca prognozy dla tego rynku w ujęciu globalnych dla wybranych krajów świata,  powstała na podstawie analiz IDC. Zgodnie z prognozami chmura w ciągu najbliższych 2 lat ma wygenerować na świecie 14 milionów nowych miejsc pracy.

Czytaj więcej o trendach w zatrudnieniu na rynku cloud computing na webhosting.pl oraz na tech.pb.pl